TDCi wtryskiwacze - samodzielna naprawa i próba przelewowa

Archiwum

TDCi wtryskiwacze - samodzielna naprawa i próba przelewowa





zbyszek620 - 10-08-2009 12:41
TDCi wtryskiwacze - samodzielna naprawa i próba przelewowa
  Zacznę od tego, że nasze forum zawiera zarówno dużo śmieci jak i dużo bezcennej wiedzy o naszych fordach. Dzięki niemu zrobiłem to, co zrobiłem i jest ok.
Moje objawy:
1. 5-6bieg przy mocniejszym depnięciu - sprężynka
2. Poranne zapalanie auta biały dym (tak mi się wydaje, że biały, ale na pewno jasny)
3. Głośna praca
Wyczytałem na forum odnośnie próby przelewowej – zrobiłem ją sam
Krótki opis aparatury i kosztów:
- 4 rurki półmetrowe z castoramy o ile pamiętam 3mm
- 4 butelki po kroplówkach moje pochodziły z oddziału noworodkowego mają tam małe
wystarczy pójść i poprosić (oni to wyrzucają)
- strzykawka najlepiej duża (ja miałem 60 ml) do pomiaru ilości przelanego paliwa też dają za uśmiech
- Rurki do przelewów kupiłem w sklepie z częściami do forda 86zeta (wymieniłem moje
stare na nowe (trudność mi nieco sprawiło odpięcie w/w rurki od kolanka przy pompie, ale spoko powoli i na luzie) zaś ze starych wziąłem tylko końcówki, które wchodzą do wtryskiwaczy)
- próba już opisywana podłączam mój zestaw zaś zaślepkami z nowych przelewów zaślepiam
rurki od przelewów w aucie a do wtrysków podłączam zestawik (mała uwaga do próby przelewowej nie odkręca się nic tylko zmienia odpływ nadmiaru paliwa to dla tych, którzy piszą głupoty, że po próbie przelewowej nie dokręcili im wtryskiwaczy)
- 4 minuty na wolnych obrotach i pomiar ilości paliwa przelanego (strzykawką bez problemu zmierzyłem ile się przelało) w moim przypadku szok 52/64/52/95ml a powinno być poniżej 30ml (tak mówią)
Z pomiaru wynikło 4 do wymiany.!!
Na zacnym tym forum wyczytałem, że najczęściej padają zaworki i że wystarczy je wymienić. Mam żyłkę majsterkowicza a zatem jak to mówią jak pan Czesio z garaży wziąłem się do roboty i wymieniłem sam zaworek we wtryskiwaczu w warunkach powiedzmy drewnianego garażu. Oczywiście na forum dużo piszą o kodowaniu wtryskiwaczy, że każda interwencja we wtryskiwacz to nowe kody itd. Ja zmieniłem zaworek i auto jeździ ok. brak białego dymu brak mrugającej sprężynki zdecydowanie ciszej pracuje a żadnych kodów nie wklepywałem może ten typ silnika tak ma nie wiem opisuję jak wygląda to w moim przypadku po wymianie zaworka próba przelewowa 52/64/52/14 a było 52/64/52/95ml Oczywiście zamówiłem jeszcze trzy zaworki, które w najbliższym czasie wymię. Ciekawe zaś jest to, że przy pozostałych lejącym wtryskach auto jeździ ok.
A teraz opis wymiany zaworka.
1. Trzeba zakupić klucz do wtrysków (najtaniej i najszybciej) ja zakupiłem na allegro http://www.allegro.pl/item710427607_...aser_ford.html z dostawą 73 zeta (koniecznie)
2. Zaworek ja kupiłem tutaj http://aukcja.onet.pl/show_item.php?item=670262130 + podkładka za 1 zł ( oryginalny)
3. Klucz Dynamometryczny ja zakupiłem taki tani w makro za 25 zeta (można bez niego, ale warto to zrobić porządnie)
Warto mieć takie klucze płaskie jak 15 16 18 i standardowo francuza ( i imadełko, ale nie koniecznie)
Opis wymiany:
Odłączyłem akumulator (nie wiem poco, ale odłączyłem) przelew zaślepiając go, rurkę wysokiego ciśnienia jest mocno dokręcona, (ale tylko od strony wtryskiwacza następnie ją odgiąłem) złącze elektryczne (przyciska się z dwóch stroni prosto wychodzi) następnie uszczelniacz śrubokrętem delikatnie do góry i na końcu w/w kluczem do wtryskiwaczy spokojnie odkręciłem wtryskiwacz (jest w miarę lekko przykręcony ok. 45Nm.)
Wtryskiwacz wyczyściłem na zewnątrz wd następnie warto rozkręcić go na czystym stole i szmacie, jest mocno skręcony!. Po rozkręceniu wyciągamy po kolei elementy wtryskiwacza i spokojnie przecieramy naszym wd i czystą szmatką wymieniamy zaworek i skręcamy ważne, aby nie pogubić sprężynek i innych elementów, dlatego też ten czysty stół i czysta szmata.
Wkładamy do silnika i wkręcamy kluczem do wtryskiwaczy on ma specjalne wycięcie tak, aby można było kluczem go trzymać, (aby przód był przodem) dokręcamy siłą 45Nm i przyczepiamy pozostałości.
Odpalamy i zostawiamy na wolnych obrotach (gdzieś tutaj wyczytałem, że ok. godzinki, ja zaś zostawiłem go na ok. 15 min)
I jeszcze uwagi.
1. Opisałem jak zrobiłem i jest ok.
2. Nie kodowałem ponownie niczego może to ten typ silnika (luty 2003 130koników podniesionych za pomocą chipa do 155)
3.Warto samemu sprawić sobie aparaturę do próby przelewowej mnie kosztowała z przelewami nowymi 90zeta a wykonałem już 2 próby a wykonam, co najmniej jeszcze jedną, Laik wykona ją w ciągu 20-30 min pierwszy raz
4 Warto kupić klucz dynamometryczny porządny (żałuję, że kupiłem za 25 zeta a nie za 93)
5. Piwo konieczne, ale należy pamiętać, że po piwie ma się promile!!!!
6. W moim przypadku czas wykonania ok. 25 minut w trakcie popijania piwa!!
Powodzenia

Dodane przez KAREX:
Pozwoliłem sobie połączyć dwa tematy.
W tym poście: http://forum.fordclubpolska.org/show...&postcount=316 zawartym w tym temacie jest opis próby przelewowej wg dokumentacji ASO.
Uznałem, że ten temat opisuje obie rzeczy i nie ma sensu latać między tematami, jeżeli można mieć to w jednym.



zbyszek620 - 10-08-2009 16:14

  Z tego, co słyszałem i wyczytałem to, jeżeli pompa puszcza opiłki (sypie się łożysko) to może być różnie, lecz to bez znaczenia czy nowy wtryskiwacz czy też regenerowany żywotność jego wówczas jest zdecydowanie skrócona. Można sprawdzić czy występują opiłki rozcinając stary filtr paliwa. W zaworku występuje takie ruchome kółeczko, które jest spasowane, jeżeli dostaną się opiłki pod powierzchnię owego kółeczka lub też słabe smarowanie to wówczas występuje duże tarcie i szczelność tego zaworka spada, innymi słowy, jeżeli owy zaworek byłby wykonany z twardszego materiału bardziej odpornego na zarysowania żywotność naszych wtryskiwaczy wzrosłaby pod warunkiem, że łożyska nie puszczałyby opiłków (taka odrobina teorii zasłyszanej od ponoć fachowców) Na razie zrobiłem 520 km (malutko), ale ponownie się zakochałem w moim mondku. Oczywiście, jeżeli coś się zmieni to dam znać.
Pozdrowionka



Boblo - 11-08-2009 10:04

  Cytat:
Popieram prace w stylu "Home made" Zastanawiające jest tylko to że wszystkie 4 sztuki masz do wymiany jak wynika z Twoich pomiarów, a po wymianie tylko jednego takie efekty. Jak wymienisz pozostałe 3 daj znać.

Pozdrawiam.
Nic w tym dziwnego. Wszystkie 4 były złe, ale jeden bardzo zły. Widocznie dla komputera ten najgorszy powodował stan awaryjny. Jeśli po wymianie zaworka w tym najgorszym samochód jeździ dobrze i nie wywala sprężynki to z pewnością wkrótce zacznie. Wymiana pozostałych 3-ech zaworków odczuwalnej różnicy nie zrobi ale zabezpieczy właściciela samochodu przed niespodzianką w najmniej spodziewanych okolicznościach :) Nie zwlekać,.. wymieniać !



mihowe - 11-08-2009 15:07

  Ja też uwżam ze temat sie trochę zagalopował.
U kolegi akurat awaria polegała na zużyciu zaworka.
Gratulacje dla niego że sam podją sie tej roboty, bo chociaż nie jest to skomplikowane to strach przed spierniczeniem czegoś skutecznie blokuje tego typu próby u innych.
Ale to nie jest panaceum.
Już w jakimś poście pisałem że we wtryskiwaczach awarii ulec mogą trzy elementy
1 zaworek przelewowy
2 cewka piezoelektryczna
3 końcówka wtryskiwacza
Najczęstszą awarią jest rzeczywiście zaworek i wymiana jego nie wymaga ponownej kalibracji wtryskiwacza.
Natomiast co do pozostałych usterek juz nie jestem pewien.
Według mnie tylko przy wymianie cewki trzeba nadać nowy nr kalibracyjny.
Temat jest dosyć popularny a jednocześnie bardzo tajemniczy.
Sporo warsztatów tłucze niezłą kasę na tym temacie, tylko dzięki temu ży wytworzyła sie wokół tego taka otoczka.
Dziwne że na tak duzym forum temat ten nie zosytał jeszcze dokłądnie punkt po punkcie omówiony.
pozdro



Boblo - 11-08-2009 16:14

  Cytat:
bez przesady, TDCi po rozgrzaniu wcale nie jest takie głośne
:))
Skoro piszemy o wtryskach to dodam, że pewien "rodzaj" zużycia końcówki wtrysku powoduje głośniejszą prace silnika,.. i na ciepło i na zimno. Otóż współczesne diesle są w miarę ciche min. dzięki tzw. przedwtryskowi. To taka malusieńka dawka paliwa wtryśnięta do cylindra przed wtryskiem głównym. Jeśli końcówka zużyła się w ten sposób, że "nie daje rady" podać tej malutkiej dawki przedwtrysku, a daje tylko wtrysk główny to silnik jest głóśniejszy. A że nie dzieje się to nagle i człowiek się przyzwyczja do dźwięku swojego silnika to wielu nawet nie wie, że brak mu odpowiednio wczesnego wtrysku ;)



zbyszek620 - 11-08-2009 23:31

  5 załącznik(i) I tak dzisiaj dostałem zamówione kolejne zaworki 3 szt. Wymiana zajęła mi (wraz z próbą przelewową na luzie) 2.5 godzinki. Wyniki próby przelewowej 10/12/11/14 ml.
Po odpaleniu przez ok. 15 minut silnik pracował jak stary rumpel (telepało nim, że byłem w szoku), następnie coraz lepiej i teraz ok. (mniej więcej 45 minutach pracy na wolnych obrotach). Oprócz tego podczas czyszczenia zauważyłem, że jedna końcówka jest do wymiany (nie potrzebowałem do tego żadnej maszyny), ale to sobie zostawię po urlopie jedna końcówka ok. 120 zeta zaś wymiana to już teraz pikuś. Na zdjęciach chciałem coś pokazać, w jakim stopniu mi się to udało sami ocenicie tak jak "mihowe" pisał jest otoczka, która zrobiła z wtryskiwaczy czarną magię.
-na pierwszym zdjęciu owy klucz do wtrysków 1 zaś 2 klucz dynamometryczny (nie miałem innego)
-2 jak rozkręcałem wtryskiwacz jak ktoś ma imadło to może i lepiej ja robiłem to tak jak widać
-3 pokazuje wtryskiwacz od środka, to, co wymieniłem jest w kółeczku
-4 wkręcam wtryskiwacz kluczem 15-stką trzyma się wtryskiwacz zaś specjalnym kluczem do wtrysków 21 dokręca klucz dynamometryczny pokazuje wskazanie z jaką siłą
-5 to próba przelewowa
Końcowa rada :
1. Pisałem wcześniej klucz 15,16,18 potrzebny jest 15 , 17 i francuz lub imadło
2. Lepiej wymieniać pojedynczo tak więc 1 wtryskiwacz zrobić i zamontować i odpalić tak mi się wydaje mniejsze ryzyko (gdyby poszło coś nie tak wiadomo który wtryskiwacz).
3. Nie taki diabeł straszny jak go malują
Pozdrawiam



Boblo - 12-08-2009 01:00

  O to samo chciałem zapytać. Z całym szacunkiem do wykonanej roboty,... ale ocena końcówki "na oko",... hmm,.. No chyba, że się złamała :) Z dobrze poinformowanych i popartych praktyką źródeł wiadomo mi, że ocena końcówki "na oko" nie jest możliwa. Tym bardziej bez mikroskopu.



zbyszek620 - 12-08-2009 01:32

  Jeżeli rozbierzesz 4 wtryskiwacze i będziesz je czyścił to bez problemu zauważysz różnice jeżeli takie występują. W moim przypadku jedna końcówka dokładnie 2 wtryskiwacza różniła się zdecydowanie od pozostałych w otworkach na końcu wtryskiwacza, tam są trzy czy cztery otworki i w jednym wtryskiwaczu (2 cylinder) są one jakby takie wypalone z czerwoną obwódką. Wywnioskowałem, że skoro jedna końcówka zdecydowanie optycznie się różni od pozostałych to jest do wymiany.



zbyszek620 - 12-08-2009 01:40

  Zaworek odpowiada za szczelność i trzymanie ciśnienia zaś za awarie zarówno zaworków jak i końcówek odpowiada jakość materiałów użytych jak również zdecydowanie jakość paliwa. To tyle co zasłyszałem nie jestem ekspertem ale wiele czytałem na tym forum.
A tak naprawdę za wszystko odpowiada tarcie. Cieszę się że już ta sprężynka się nie pojawia i jest wyższa kultura pracy silnika.
Pozdrawiam



zbyszek620 - 12-08-2009 02:40

  3 załącznik(i) Jeszcze kilka fotek odnośnie tej końcówki
-6 wydawałoby się że to nr 3 ale to końcówka nr 2 się zdecydowanie różni trudno to zobaczyć na tym zdjęciu było robione aparatem 3.2 Mpx
-7 podkładka na końcówce wtryskiwacza
-8 wtryskiwacz bezpośrednio po wyjęciu
taśma izolacyjna która jest widoczna na wtryskiwaczach to moje oznaczenie który wtryskiwacz jest który.
zapewne sprawdzenie wtryskiwacza na przyrządach jest bardzo dokładne ale wiem że albo jedna końcówka jest do wymiany albo jedna końcówka jest dobra, obstawiam to pierwsze. jak będę wymieniał to też opiszę.
I na koniec: opisałem jak zrobiłem, jaki efekt uzyskałem, i co myślę. Nie mam pojęcia o wielu rzeczach dlatego czytam to forum i zarazem dzielę się swoją wiedzą. Boblo być może masz rację odnośnie końcówek nie wiem natomiast moje oczy mówią mi wymień.
Pozdrawiam



Boblo - 12-08-2009 09:29

  Cytat:
Boblo być może masz rację odnośnie końcówek nie wiem natomiast moje oczy mówią mi wymień.
Pozdrawiam
A moja wiedza podpowiada mi - nie wymieniaj jednej. Tak naprawde nic o nich nie wiesz. Koncówki w trakcie elsploatacji zuzywają się i ich parametry zmieniają się podobnie na wszystkich. Jak zmienisz jedną to może ona mieć na tyle inne parametry od pozostałych, że komputer może mieć problemy z odpowiednim sterowaniem wtryskami. To nie znaczy, że nie mozna wymienić jednej,.. ale to wszystko należy przetestować na stole probierczym. Jak już wymieniasz sam i oszczędzasz na fachowcach to zainwestuj w 4 sztuki i będzie to zdecydowanie lepsze wyjście. A swoją drogą niepokoi mnie koszt końcówki 120,- zł. Oryginał DELPHI kosztuje na rynku 200-240,- zł. Nie wpakuj się w "chińszczyznę" bo to syf, a słyszałem, że coś takiego pojawiło się na rynku



Tomek2907 - 13-08-2009 10:11

  Kolego zbyszek620, rok temu próbowałem analogicznej naprawy co Ty . Wymieniłem wtedy wszystkie zaworki we wtryskiwaczach , i na początku po naprawie byłem zachwycony pracą silnika. Założyłem niestety chińskie podróbki z motomaximusa po 150 zł za sztukę, gdyż wtedy oryginały nie były dostępne . Przejechałem 950 km i szlag je trafił- kłęby czarnego dymu przy przyspieszaniu i sprężynka przy ostrzejszym dodawaniu gazu. Założyłem wtedy z powrotem stare oryginalne zaworki (o dziwo kultura pracy silnika znacznie się poprawiła -pewnie na skutek wyczyszczenia wtrysku w ultradźwiękach ) i od tamtego czasu zrobiłem 25 kkm. Teraz jednak wtryski zaczynają znowu definitywnie kuleć-czarny dym przy przyspieszaniu, niebiesko biały dym i nierównomierna praca silnika przy uruchamianiu po nocy, klekot na biegu jałowym. Za niektóre z tych objawów odpowiedzialne są rozpylacze, które albo mogą podciekać , albo nie są w stanie wtryskiwać tych superprecyzyjnych dawek przedwtrysku odpowiedzialnych za mięką pracę silnika - tak jak pisał Boblo.
Miałem wymieniać całe wtryskiwacze, ale po przeczytaniu twojego posta zaczynam myśleć o wymianie rozpylaczy+zaworków samodzielnie. Powiedz proszę gdzie można kupić te rozpylacze i w jakiej cenie, bo muszę poważnie rozważyć ta możliwość.
Mam nadzieję, że w Twoim przypadku wymiana zaworków będzie w 100 % skuteczna i wystarczy na dłużej.
Pozdrawiam
Tomek



zbyszek620 - 13-08-2009 13:06

  podawałem już link do strony internetowej na niej jest nr tel http://aukcja.onet.pl/show_item.php?item=670262130 Telefon kontaktowy: 0604 444765, 0604131902 zaworki zapakowane ok produkcja francja Warto też zamówić od razu podkładki po 1 zeta. Na pierwszym mam zrobione już 640 km i ok w niedzielę wybieram się do chorwacji myślę że to dobry test. Jeszcze jedno zdecydowanie przestał kopcić, wielu pisze o tej ogromnej chmurze dymu jak się depnie , ja też tak miałem, a teraz niemal ekologia
Pozdrawiam



zbyszek620 - 14-08-2009 22:57

  1 załącznik(i) Końcówka ze starych rurek przelewowych. Próbę przeprowadza się na wolnych obrotach zaś wpływ temperatury ???. Ja miałem w miarę zimny silnik (tz. po godzinie od jazdy)



jendrekmak - 27-08-2009 10:47

  Wszystko pięknie i ładnie tylko niech wszyscy nie pomyślą że wymiana zaworka będzie panaceum na ich problemy z wtryskiwaczami. Wymieniłem zaworki w 3 wtryskiwaczach (czwarty jest nowy) i przelewy pozostały bez zmian. 600 plnów poszło się bujać. Pewnie końcówki wtrysków są do wymiany bo nadal za mało paliwa trafia do komory spalania i pojawia się sprężynka (błąd 0251). Czujnik pompy wg WDSa pokazuje ciśnienie w normie. Ciśnienie doładowania z turbiny też w normie. Ciekawostką okazało się to, że po wyczyszczeniu czujnika przepływu powietrza sprężynka pojawia się o około 1000 obrotów wyżej przy mocnym obciążeniu silnika i poprawiła się elastyczność silnika przy obrotach 1000-1500

Dzisiaj wymieniłem też jedną końcówkę wtryskiwacza na nową i dalej nic się nie zmieniło. Więc czekają mnie dalsze koszty.



darekdanusia - 29-08-2009 22:15

  a mozna po czymś poznać czy to poszły wtryskiwaczy czy to tylko te zaworki??



jendrekmak - 29-08-2009 22:23

  wydaje mi się że raczej nie da rady. pozostaje rzetelny punkt serwisowy wtrysków. taki gdzie nie naciągają



zbyszek620 - 30-08-2009 09:17

  Kolego Tomek właśnie wróciłem z chorwacji łącznie przejechałem 4800km auto chodzi jak bajka w przyszłym tygodniu zrobię ponownie próbę przelewową z ciekawości, średnie spalanie z całego wyjazdu wyniosło komputer 5,6l/100 realne 6,3/100 autostrada 140-180km łącznie 6godzin w korkach, jazda teren górzysty.



zbyszek620 - 30-08-2009 09:36

  jendrekmak napisałeś przelewy bez zmian tzn że co ?? leją czy nie?? na forum jest wiele informacji napisanych odnośnie sprężynek z tego co napisałeś wynika że nie zrobiłeś próby przelewowej przed, wymieniłeś coś co jest dobre na coś co jest dobre, może dopiszesz jakie zaworki gdzie kupione, jakie przelewy miałeś, w jakim silniku, pojemność rok, mam wrażenie że piszesz aby pisać zaś z całym szacunkiem TWOJA informacja zamiast coś wnosić do tego forum robi z niego jarmark. Piszmy o tym co zrobiliśmy jak i z jakim skutkiem, tak aby nas inni nie kroili za to, że jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami Forda. http://forum.fordclubpolska.org/showthread.php?t=34693 jeden z wielu tematów odnośnie sprężynki. Pozdrawiam



Tomek2907 - 30-08-2009 22:30

  Cytat:
Kolego Tomek właśnie wróciłem z chorwacji łącznie przejechałem 4800km auto chodzi jak bajka w przyszłym tygodniu zrobię ponownie próbę przelewową z ciekawości, średnie spalanie z całego wyjazdu wyniosło komputer 5,6l/100 realne 6,3/100 autostrada 140-180km łącznie 6godzin w korkach, jazda teren górzysty. To super, w takim razie też się zdecyduję na wymianę tych zaworków u siebie. Mam tylko mały dylemat odnośnie rozpylaczy. Nie wiem czy kupić oryginał, czy ten zamiennik FIRAD-a , bo różnica w cenie jest znaczna : 250 zł i 105 zł.
Pozdrawiam



Boblo - 30-08-2009 22:55

  Cytat:
Nie wiem czy kupić oryginał, czy ten zamiennik FIRAD-a , bo różnica w cenie jest znaczna : 250 zł i 105 zł.
Pozdrawiam
O FIRADach słyszałem dwie rzeczy: 1 - Nie wszystkie typy rozpylaczy stosowanych w Mondeo mają odpowiedniki w FIRADzie. 2 - Ponoć FIRADy mają większy rozrzut parametrów w porównaniu do oryginału. A że silniki w Mondeo są bardzo czułe na jakiekolwiek niedokładności dawkowania wtryskiwaczy to ich stosowanie może być odrobinę ryzykowne. Ale różnica w cenie warta grzechu...



jendrekmak - 31-08-2009 10:43

  Cytat:
jendrekmak napisałeś przelewy bez zmian tzn że co ?? leją czy nie?? na forum jest wiele informacji napisanych odnośnie sprężynek z tego co napisałeś wynika że nie zrobiłeś próby przelewowej przed, wymieniłeś coś co jest dobre na coś co jest dobre.... Czytaj ze zrozumieniem... Po co miał bym wymieniać zaworki gdyby przelewy były w normie? Przed 50,60,70 ml/4 minuty(czwarty dobry 10ml/4min). Po wymianie bez zmian. Zaworki i końcówka oryginał Delphi. Myślę, że może to być problem z cewką ale to już wymaga sprawdzenia na stole probierczym. Jak to zrobię to dam znać.

To że tobie się udało to nie oznacza, że wszystkim się uda czego ja jestem niestety przykładem :(

Dodam jeszcze, że z tym typem wtryskiwaczy borykam się o kilku lat bo mam też focusa tdci i potrafię po omacku rozebrać i złożyć wtryskiwacz.



Boblo - 01-09-2009 00:16

  Cytat:
Po wymianie bez zmian. Zaworki i końcówka oryginał Delphi. Myślę, że może to być problem z cewką ale to już wymaga sprawdzenia na stole probierczym. . Dziwne,.. bardzo dziwne. Za przelewy odpowiadają tylko i wyłącznie zaworki. Skoro wymieniłeś na nowe i oryginały ( byle nie kupione w MOTOMAXIMUSie :) ) powinno być ok. Ewentualne uszkodzenie elektromagnesów nie powinno powodować nadmiernych przelewów gdyż w pozycji spoczynkowej zaworek jest zamknięty. Więc niby jaka miałaby byc usterka elektromagnesu, żeby zaworek był nadmiernie otwarty?! Szczerze mówiąc, to bardzo dziwne,.. po wymianie zaworków na nowe oryginały MUSI być ok.



jendrekmak - 01-09-2009 09:10

  Sam tego jeszcze nie pojmuję, zaworki oryginał 3 szt. w sumie 584 zł plus jedna końcówka też oryginał ok. 200 zł. Wydaje mi się że za krótko są otwierane wtryski przez elektronikę i wtedy więcej paliwa wraca przelewami a mało jest dawkowane do cylindra. Muszę porządnie wyczyścić pozostałe elementy tzn. wkładkę pomiędzy zaworkiem a końcówką wtrysku i cewkę w każdym wtryskiwaczu. I to co pisałem wcześniej czyli sprawdzenie wtrysków na stole probierczym.
Elementy na wymianę kupuję w autoryzowanym punkcie Delphi z 20% upustem.



jendrekmak - 01-09-2009 09:13

  Miałem jeszcze nadzieję że wtryski się "ułożą" bo podobno mondeo miało przy tych silnikach możliwość samokalibracji, albo to tylko plotki



Boblo - 01-09-2009 10:02

  Cytat:
Wydaje mi się że za krótko są otwierane wtryski przez elektronikę i wtedy więcej paliwa wraca przelewami a mało jest dawkowane do cylindra. Pewnie wielu z Was będzie zaskoczonych, ale otwarcie zaworka powoduje JEDNOCZESNE podanie paliwa na przelew i wtrysk paliwa do cylindra. Nie na zmiane. Otwarcie zaworka powoduje wydostanie się paliwa przez przelew i tym samym spadek ciśnienia paliwa w "górnej" części wtryskiwacza. W tym momencie z powodu różnicy ciśnień w komorach wtryskiwacza następuje otwarcie końcówki wtrysku i podanie paliwa na tłok.
P.S. gdzie kupujesz elementy DELPHI? Pytam z ciekawości bo DELPHI stosuje swojego rodzaju embargo i nie rozprowadza części do wtrysków w otwartym obiegu ( tylko ASO na własne potrzeby )



jendrekmak - 01-09-2009 10:17

  w takim razie muszę zwrócić baczną uwagę na element znajdujący się pomiędzy zaworkiem i końcówką wtrysku bo już tylko ta część przychodzi mi do głowy. Ewentualnie zastanawiam się czy to nie jest za słaba sprężynka dociskająca zaworek.



Boblo - 01-09-2009 11:24

  Cytat:
Ewentualnie zastanawiam się czy to nie jest za słaba sprężynka dociskająca zaworek. Sprężynki nie radziłbym rozciągać bo zmienią się dawki paliwa wtryskiwane do cylindra. Tak się składa, że mam ten temat przerobiony. Kiedyś miałem używane wtryskiwacze, które dałem do sprawdzenia. Okazało się, że są "prawie " dobre,.. tylko dawki paliwa na wolnych obrotach były trochę za duże. Ponieważ i tak nie były mi potrzebne zostały poddane eksperymentom, a w tym min. rozciągnięciu sprężynki o ok. 0,7 mm. I okazało się, że po tej operacji zmniejszyły się nieco dawki wolnych obrotów. Pozostałe pozostały bez zmian. Czyli parametry wtryskiwaczy zostały "poprawione" na bliższe ideałowi :) Zostawiłem je w tym warsztacie. Ponoć zostały zamontowane w jakimś aucie i silnik pracował ok.
Soja drogą pomyślałem, że to może być metoda na chiptunig. Silnik robi samoadaptacje ( autokalibracje ) na wolnych obrotach. Parametry wtrysku na wyższych obrotach i pod obciążeniem to juz tylko przeliczenie tego co komputer ustawił na wolnych obrotach. Więc jeśli rozcziągając sprężynkę zmniejszymy nieco dawki wolnych obrotów to komputer "dołoży" tego paliwa od siebie. Ale ponieważ przy pracy pod obciążeniem ( w trakcie jazdy ) parametry wtryskiwacza są takie same jak przed rozciągnięciem sprężynki to komputer przeliczając dane z zaniżonych dawek wolnych obrotów wtryśnie nam więcej paliwa ( pod obciążeniem ). Więcej paliwa = większa moc! Kto pierwszy odważny wypróbuje moją nieco naciąganą aczkolwiek logiczną teorię? :)



jendrekmak - 01-09-2009 20:33

  Jeśli chodzi o małe zaworki w cewce to sprawa już wyjaśniona, jest tylko jeden rozmiar.

Zamówiłem za to sprężynki, które dociskają zaworek sterujący powrotem paliwa. Pozostaje tylko zrobić próby porównawcze starych sprężynek i tych nowych tzn. porównać długość i ewentualnie siłę rozprężającą ale nie mam odpowiedniego przyrządu którym mógłbym to pomierzyć (siłę nie długość). Może ktoś wie czym mam to zrobić. Rozmiar sprężynki to ok 10mm długości i 1,5mm średnicy więc przyrząd do pomiaru powinien być bardziej micro niż makro.



jendrekmak - 04-09-2009 08:27

  No niestety wymiana sprężynek nie zmieniła diametralnie stanu przelewów we wtryskiwaczach. Owszem jest poprawa ale nadal przelewy przekraczają normę.
Przyszedł czas na eksperymenty. Sprawdzę wersję z rozciągnięciem delikatnym sprężynek bo mam zapas nowych więc zawsze mogę wrócić do stanu poprzedniego.



jendrekmak - 08-09-2009 01:41

  Eksperymenty ze sprężynkami nie wpłynęły znacząco na działanie całego układu wtryskowego, przynajmniej w moim odczuciu (trasa 1300 km). Wracam do oryginalnych parametrów tego elementu aby mieć pewność działania układu wtryskowego.

Boblo pomiar wykonany klasycznie - wężyk, naczynko z miarką i 4 minuty - jeśli myślałeś o przelewach
tylko czasem jeśli widzę, że dużo się zbiera paliwa to wyłączam po 2 minutach i objętość razy 2



mkaminski100 - 11-09-2009 21:01

  Wszystkie części można wymienić samemu i nie ma z tym problemu, ale... po zmianie rozpylacza i płytek wtrysk jest poza kalibracją co prowadzi do przedwczesnego zużycia! Sprawdzone empirycznie na angielskim forum Mondeo.
Jak widzę opisywane są wtryski Delphi i po rozmowach z nimi (Delphi) wiadomo jest, że po wymianie trzeba odczytać kalibrację wtrysku i nadać mu nowy numer (oraz sparować z ECU). Podobno tylko Delphi ma do tego odpowiednie maszyny i sposoby generowania kodów.
To co więc opisywane jest na forum to regeneracja jaką przeprowadza pewnie większość "specjalistów" od diesla, za co biorą niezłe sumki.
Sam byłem u takiego i mi wmawiał, że moje wtryski są do wyrzucenia i są całkowicie zapchane. Po czyszczeniu za które on chciał 80 Funtów/sztuka wszystko odpala.



Boblo - 11-09-2009 21:53

  Cytat:
po zmianie rozpylacza i płytek wtrysk jest poza kalibracją co prowadzi do przedwczesnego zużycia! Sprawdzone empirycznie na angielskim forum Mondeo.
.
Bezedura! A czemuż to angielscy uzytkownicy Fordów Mondeo mieliby byc mądrzejsi od naszych? Myśle, że tam więcej ciemniaków niż nad Wisłą.
I czemu wtrysk miałby się szybciej zuzywać z powodu niedokładnej kalibracji? Jemu to naprawde obojętne czy w stosunku do ideału płynie przez niego w danym momencie 3% paliwa mniej lub więcej.
Cytat:
Po czyszczeniu za które on chciał 80 Funtów/sztuka wszystko odpala. No jeśli powodem niedomagań wtrysków było tylko zanieczyszczenie to gratuluje jakości paliwa. Stosowanie przyzwoitego paliwa nie spowoduje zatkania wtrysków i tak spektakularnych efektów po ich oczyszczeniu. Nawet tak popularne czyszczenie w ultradźwiękach to w 90-ciu %-ach wyciągnie kasy od tych co szukają taniej naprawy. A efekty- również w 90%-ach bez zmian. Na zużycie żadne czyszczenie nie pomoże. A skoro pomogło to polecam zrobić porządek w zbiorniku



mkaminski100 - 11-09-2009 22:08

  Cytat:
Bezedura! A czemuż to angielscy uzytkownicy Fordów Mondeo mieliby byc mądrzejsi od naszych? Myśle, że tam więcej ciemniaków niż nad Wisłą.
I czemu wtrysk miałby się szybciej zuzywać z powodu niedokładnej kalibracji? Jemu to naprawde obojętne czy w stosunku do ideału płynie przez niego w danym momencie 3% paliwa mniej lub więcej.

No jeśli powodem niedomagań wtrysków było tylko zanieczyszczenie to gratuluje jakości paliwa. Stosowanie przyzwoitego paliwa nie spowoduje zatkania wtrysków i tak spektakularnych efektów po ich oczyszczeniu. Nawet tak popularne czyszczenie w ultradźwiękach to w 90-ciu %-ach wyciągnie kasy od tych co szukają taniej naprawy. A efekty- również w 90%-ach bez zmian. Na zużycie żadne czyszczenie nie pomoże. A skoro pomogło to polecam zrobić porządek w zbiorniku
A czy ja powiedziałem, że mądrzejsi? Po prostu po kilku awariach skontaktowali się z Delphi które udzieliło informacji i po nadaniu nowych kodów awarie się skończyły. Widzę jednak, że masz jakiś kompleks, więc poczytaj ilu osobom tu na forum poszły wtryski po 2-5 tys km po "regeneracji". Sam sobie odpowiedz na pytanie po co jest numer kalibracji na wtrysku, bo gdyby była możliwość to każda firma obcięła by jej koszty.

A co do moich wtrysków to były zastane, bo auto stało 6 miesięcy, ale pewnie znów powiesz mi, że nie mam racji i sobie wydumałem, że auto nie odpalało. Ja czyściłem ultradźwiękami, a potem wacikiem rozpylacz od środka i dziwnym trafem było tam dość sporo nagaru. I żeby była jasność - on chciał 80 Funtów x 4, ja zrobiłem to samo za darmo. Różnica? Auto odpaliło od razu (zdycha jednak bo któryś czujnik jest uszkodzony)

Żebyś znów psów na mnie nie wieszał http://www.fordmondeo.org/forum/show...d/803949/tp/1/ google translator pięknie tłumaczy.

According to both Delphi and Merlin, any injector that is taken apart and overhauled should be put through one of their machines to give it a new 16 digit code along with checking that it works correctly within the parameters. If a new code is not used, the injector can fail prematurely. Merlin added that the 2 parts that are usually changed (nozzle and valve) aren't enough and that the valve sandwich plate should be changed as well. By doing this, they have had a massive reduction in failures.

czyli:
Wg Delphi i Merlin (główny Autoryzowany Warsztatl Delphi w UK) każdy wtrysk który był rozmontowany i regenerowany powinien zostać sprawdzony na ich maszynie i nadany nowy 16 cyfrowy numer wraz ze sprawdzeniem czy wtryskiwacz działa poprawnie z tymi parametrami. Jeśli nowy kod nie zostanie nadany, wtrysk uszkodzi się przedwcześnie (dopisek: nie znaczy od razu tylko zużyje się szybciej niż ten z nadanym numerem). Merlin dodaje, że najczęściej wymienia się rozpylacz i zawór nie są wysterczające i należy również wymienić płytkę zaworu. Robiąc tak zanotowali duży spadek reklamacji (uszkodzeń).



Boblo - 11-09-2009 23:52

  Moznaby tak długo prowadzić akademickie dyskusje. Teoria kodowania jest mi znana i nie potrzebuje do tego angielskich porad. I uważam, że jest wokół kodowania troche naciągania. Serwisy, które wydały setki tysięcy złotych ( lub dziesiątki tys. funtów ) na maszyny kodujące muszą przecież napędzać sobie klientów straszeniem ich różnymi konsekwencjami braku kodów. A np. jeśli chodzi o płytki pomiędzy zaworkiem, a koncówką wtrysku to ich wymiana jest potrzebna w nielicznych przypadkach. Tam nie ma żadnych elementów "pracujących", a tylko kanaliki przepuszczające paliwo. Jedyne zużycie jakie może w nich wystąpić to rozkalibrowanie tych kanalików na skutek zjawiska kawitacji. Takie rozkalibrowanie może spowodować zmiane parametrów wtryskiwacza. Ale takie odczuwalne zużycie na skutek kawitacji może wystąpić po bardzo dużym przebiegu wtryskiwacza ( 300 tys. km i więcej ), a naprawiane przez nas wtryski przeważnie mają po 100-200 tys. km. i wymiana przekładki w większości przypadków nie jest potrzebna.
A wracając do Twojego przypadku- w zasadzie po demontażu wtryskiwacza i przeczyszczeniu końcówki parametry wtryskiwacza uległy zmianie. I jak Ty teraz będziesz jeździł bez nadanych nowych kodów?! ;)



mkaminski100 - 12-09-2009 00:11

  Cytat:
Moznaby tak długo prowadzić akademickie dyskusje. Teoria kodowania jest mi znana i nie potrzebuje do tego angielskich porad. I uważam, że jest wokół kodowania troche naciągania. Serwisy, które wydały setki tysięcy złotych ( lub dziesiątki tys. funtów ) na maszyny kodujące muszą przecież napędzać sobie klientów straszeniem ich różnymi konsekwencjami braku kodów. A np. jeśli chodzi o płytki pomiędzy zaworkiem, a koncówką wtrysku to ich wymiana jest potrzebna w nielicznych przypadkach. Tam nie ma żadnych elementów "pracujących", a tylko kanaliki przepuszczające paliwo. Jedyne zużycie jakie może w nich wystąpić to rozkalibrowanie tych kanalików na skutek zjawiska kawitacji. Takie rozkalibrowanie może spowodować zmiane parametrów wtryskiwacza. Ale takie odczuwalne zużycie na skutek kawitacji może wystąpić po bardzo dużym przebiegu wtryskiwacza ( 300 tys. km i więcej ), a naprawiane przez nas wtryski przeważnie mają po 100-200 tys. km. i wymiana przekładki w większości przypadków nie jest potrzebna.
A wracając do Twojego przypadku- w zasadzie po demontażu wtryskiwacza i przeczyszczeniu końcówki parametry wtryskiwacza uległy zmianie. I jak Ty teraz będziesz jeździł bez nadanych nowych kodów?! ;)
Naprawiane przez "nas" czyli kogo?
Chętnie posłucham detali kodowania, bo szczerze mówiąc to interesuje mnie sedno problemu. Podałem co twierdzi Delphi i ich partnerzy, Ty mówisz, że nic nie trzeba, a regenerowane wtryski dziwnie wielu ludziom padają. Gdzie więc prawda? Tanie zamienniki czy brak kalibracji?
Jeżeli chodzi o płytkę to w niej porusza się zawór przelewowy więc jest tak samo narażona na tarcie jak sam zawór (pewnie nie tak mocno, ale również), a jeśli chodzi o kawitację to szybciej zje iglicę.

Nie zrozum mnie źle, jak najbardziej popieram takie podejście do problemu, bo uważam, że wiele firm bierze ogromne pieniądze, za właściwie niewiedzę i nieświadomość ludzi (dlatego sam czyściłem swoje).
Uważam jednak że jeżeli już rozkręcamy wtryski i się bawimy (z sukcesami) w ich regenerację to warto ostatecznie wyjaśnić co daje kodowanie. Jeśli przedłuży życie wtrysku z 100 do 120 tys km to za cenę nie warto sobie głowy zawracać, ale jeśli z 40 tys do np 120 to chyba warto pomyśleć.

Jeżeli chodzi o moje wtryski to zobaczę jak będzie jeździł. Jeśli źle to będę się zastanawiał czy Delphi czy naprawa w domowym zaciszu.



Boblo - 12-09-2009 00:16

  Cytat:
Naprawiane przez "nas" czyli kogo?
.
"Nas" czyli uzytkowników Fordów MKIII
Co poniektórzy regenerowali wtryski w pewnej firmie co używa chińskich zaworków i końcówek wtrysku. Te wtryskiwacze padały wkrótce po regeneracji. Za regeneracje zabiera się też wiele innych warsztatów, które nie powinny. A generalnie sens kodowania rozumiem i popieram,.. ale nie należy dać się zwariować,.. można sobie często poradzić i bez nadawania nowych kodów. Użytkownik tego nawet nie odczuje, a w szybsze zużycie takiego wtryskiwacza jakoś nie bardzo wierze. Ale to moje zdanie,.. poparte kilkoma znanymi mi przypadkami
P.S.
Jako zaworek rozumiem grzybek + płytka, w której on siedzi. To jeden kompletny element i nie można go rozdzielać i wymieniać samego grzybka w zaworku. Ale pomiędzy tym kompletnym zaworkiem ( grzybek + płytka, w kótrej siedzi ) jest jeszcze jedna płytka ( przekładka ), a w niej są tylko kanaliki. Jak rozebrałeś wtryskiwacz to wypadły Ci 3 elementy ( oprócz sprężynek ) :
koncówka wtrysku, przekładka z kanalikami, zaworek ( z grzybkiem ).



mkaminski100 - 12-09-2009 00:31

  Cytat:
"Nas" czyli uzytkowników Fordów MKIII
Co poniektórzy regenerowali wtryski w pewnej firmie co używa chińskich zaworków i końcówek wtrysku. Te wtryskiwacze padały wkrótce po regeneracji. Za regeneracje zabiera się też wiele innych warsztatów, które nie powinny. A generalnie sens kodowania rozumiem i popieram,.. ale nie należy dać się zwariować,.. można sobie często poradzić i bez nadawania nowych kodów. Użytkownik tego nawet nie odczuje, a w szybsze zużycie takiego wtryskiwacza jakoś nie bardzo wierze. Ale to moje zdanie,.. poparte kilkoma znanymi mi przypadkami
P.S.
Jako zaworek rozumiem grzybek + płytka, w której on siedzi. To jeden kompletny element i nie można go rozdzielać i wymieniać samego grzybka w zaworku. Ale pomiędzy tym kompletnym zaworkiem ( grzybek + płytka, w kótrej siedzi ) jest jeszcze jedna płytka ( przekładka ), a w niej są tylko kanaliki. Jak rozebrałeś wtryskiwacz to wypadły Ci 3 elementy ( oprócz sprężynek ) :
koncówka wtrysku, przekładka z kanalikami, zaworek ( z grzybkiem ).
No ale w tekście pisze o płytce zaworu czyli elemencie w którym on siedzi. Ja nie pisałem o tej płytce z kanalikami.

Jeśli chodzi o kodowanie to uważam, że albo warto albo nie. Jeżeli jest to zależne od sytuacji to też warto wiedzieć - rozpylacz i zawór to 70% wtryskiwacza. Sam pisałeś, że Firad nie ma takiej dokładności i np rozciągając sprężynkę można zmienić dawke, co jak sam wiesz jest zmianą kalibracji.

Cytat:
Swoją teorie na ten temat przedstawie może jutro bo pisania będzie sporo, a mi sie już chce spać:) Bardzo chętnie przeczytam :)



jendrekmak - 12-09-2009 00:58

  Panowie spokojnie, postaram się wkrótce podać jakieś informacje bo mam zamiar sprawdzić w serwisie jakie są parametry wtryskiwacza po wymianie tylko zaworka oraz po wymianie zaworka i rozpylacza. Mam nadzieję że znajdę na to czas w tym tygodniu.



Boblo - 12-09-2009 10:07

  Moja prywatna teoria o kodowaniu wtryskiwaczy ( na podstawie tego co czytałem, słyszałem i sam pomyślałem :) )
Producenci współczesnych samochodów zmagają się z coraz to bardziej ostrymi i rygorystycznymi normami czystości spalin. Każdy nowy model auta musi przejść badania homologacyjne, a następnie każdy wyprodukowany egzemplarz musi normy zawarte w tej homologacji spełniać. W kwestii czystości spalin walka toczy się min. o jak najbardziej precyzyjne dobranie mieszanki paliwowo-powietrznej. Gdyby silnik i jego cały osprzęt był w 100%-ach powtarzalny pod kątem swoich parametrów ta walka byłaby prostsza. Ale niestety takiej powtarzalności nie ma więc trzeba sobie z tym jakoś radzić. Ponieważ wtryskiwacze schodzące z taśmy produkcyjnej nie są idealnie powtarzalne pod kątem swoich parametrów nie można ich „bezmyślnie” montować na silnik i sterować jednym „uniwersalnym” programem. BOSCH radzi sobie w ten sposób, że grupuje wtryskiwacze na grupy o zbliżonych parametrach. Na silnik trafiają wtryskiwacze z jednej grupy, a program sterujący dostosowany jest do tej grupy wtrysków. Inaczej i całkiem sprytnie poradziła sobie z tym firma DELPHI.
Każdy wtryskiwacz poddany jest testowi. W trakcie testu wtryskowi nadany zostaje specjalny kod, który zawiera dane o parametrach wtryskiwacza ( dawki i charakterystyki zmian dawek w zależności od ciśnienia paliwa w układzie wtryskowym i czasie otwarcia wtryskiwacza ). Ten kod wprowadza się do ECU samochodu i komputer już wie jak ma sterować tym wtryskiwaczem ( tak samo z pozostałymi ) aby praca silnika była możliwie jak najlepsza i ekologiczna. Genialne ! Wkładają w fabryce wtryski, wpisują kody, odpalają i jest super!
I w tym momencie cały urok i sens kodowania zaczyna w.g. mnie powoli zanikać.
Już w trakcie pierwszych godzin pracy silnika parametry wtryskiwaczy ulegają pewnym zmianom. W trakcie dalszej eksploatacji auta parametry wtryskiwaczy wciąż ulegają zmianom, a na dodatek zmieniają się parametry samego silnika i pozostałego osprzętu. Czy ECU w samochodzie nadal steruje wtryskiwaczem zgodnie z wpisanym kodem?
NIE ! Już od pierwszych chwil pracy silnika ECU na podstawie danych z różnych czujników ( obrotów wału, spalania stukowego ) stara się zoptymalizować pracę silnika i zaczyna nim sterować „po swojemu”. To jest własnie tzw. samoadaptacja.
Tak więc wpisane kody do ECU bardzo szybko odchodzą w zapomnienie i układ zaczyna żyć swoim zyciem. Nie oznacza to, że wpisany kod zanika. On tam wciąż jest ale sterowanie wtryskiem ulega modyfikacji. Zamontowanie wtryskiwaczy z nadanymi kodami do nowego silnika powoduje, że silnik praktycznie od pierwszego obrotu chodzi prawie dobrze. Ale i tak zrobi sobie w ciągu kilkunastu minut pracy samoadaptację.
A teraz jaki efekt będzie jeśli w „naszym” samochodzie o przebiegu 150 tys. km. zamontujemy wtryskiwacz z nadanym kodem? Z pewnością nie będzie to taki sam efekt jak w silnik nowym. Nasz silnik jest już nieco zużyty. Nie trzyma parametrów fabrycznych. Więc wtryskiwacz z nadanym kodem po zamontowaniu do takiego używanego silnika i odpaleniu NATYCHMIAST rozpocznie proces samoadaptacji i nie będzie się rozczulał nad wpisanym mu 5 minut wcześniej kodem. Więc jaka to różnica czy zamontujemy wtryskiwacz po naprawie z nadanym kodem czy bez nadanego kodu? Silnik i tak „zrobi swoje”. Oczywiście jest szansa, że po zamontowaniu wtryskiwaczy z nadanym kodem w już od samego początku silnik będzie pracował nieco lepiej niż bez wgrania nowych kodów. Ale w.g. Mnie to kosmetyczna róznica, która i tak zniweluje się po kilkunastu minutach pracy silnika.
Jeszcze raz podkreślam, że nie walczę tu generalnie z teorią kodowania. Ale uważam, że nie należy dać się zwariować z tym kodowaniem. W.g. mnie o WIELE ważniejsze jest aby końcówka wtrysku była sprawna - dobre dawki, dobre rozpylenie i to w całym zakresie ciśnień paliwa, niż sam fakt nadania wtryskiwaczowi po naprawie kodu.
Jak napisałem na wstępie - to moja teoria i nikt nie musi się z nią zgadzać :)
Uff..!



karzuk - 22-09-2009 20:54

  Wracam do głównego wątku bo jestem na świeżo po kolejnej naprawie wtrysków. Dzięki informacjom z forum zaoszczędziłem sporo kasy za co oczywiście wszystkim DZIĘKUJE :) A oto opis moich doświadczeń. Mondeo TDCI 2002r przebieg 250tys. słynną sprężynkę przerabiałem pierwszy raz po 100tys. w ASO Forda . 1 wtrysk do wymiany spory koszt oczywiście wszystkie ceregiele z nowymi rurkami filtrami, kodami etc. Dowiedziałem się że złe paliwo że trzeba wymieniać często filtr paliwa i tankować na dobrych stacjach. Dla mnie nic nowego używam samochodów od dawna i wiem to wszystko Drugi raz sprężynka po 150tys pojawiała się sporadycznie co mnie oczywiście irytowało . Pojechałem więc do ASO FORD zaproponowano mi wymianę wszystkiego za jakąś straszną kwotę wyciskająca łzy z oczu. Jak prawdziwy mężczyzna łzy otarłem i zagadałem odpowiednio.... Okazało się że można przeprogramować komputer zmodyfikować kody tak żeby auto jeździło dalej no i tak się stało spokojnie jeździłem kolejne 3 lata :) czyli całkiem przyzwoicie. Nadszedł jednak kolejny etap zaczęła się znowu sporadycznie zapalać sprężynka. przebieg 250tys Tym razem zacząłem najpierw czytać zanim przekażę komuś moje ciężko zapracowane pieniądze I co się okazało. Wtryski sa jak najbardziej naprawialne, ta superprecyzyjna konstrukcyjna to nie jest do końca prawda, wtryskiwacze tak naprawdę mozna nawet naprawić w garażu.
Nie mogłem dłużej jeździć bo rano przy odpalaniu była taka chmura dymu że sąsiedzi się już zaczęli niepokoić. Korzystając z porad z forum pojechałem do Castoramy i za 10 zł kupiłem wężyki 3mm do próby przelewowej oraz 8 strzykawek 20mm . Wężyki okazały się trochę za cienkie żeby je szczelnie wcisnąć w otwory przelewowe wtryskiwaczy. Brakowało jakieś 1mm w średnicy. W wężyki wcisnąłem końcówki strzykawek lekarskich o przekroju stożkowym wciskając je na taką głębokość żeby wężyk dokładnie pasował do otworu przelewowego wtryskiwacza. drugi koniec wężyka został nałożony na końcówki strzykawek 20mm z których wyjęto tłoczki. I zgroza wtrysk już raz wymieniany NOWY !! po 4 minutach miał 50cm przelewu jeden po przebiegu 250tys był całkiem OK 5 cm3 przelewu pozostałe dwa po ok 10cm więc takie sobie. Najgorszy wtrysk zregenerowałem w firmie M... z Rudy Sląskiej pozostałe 2 wymieniłem na kupione okazyjnie .Całkowity koszt 800zł !!! czyli ok 10x mniej niż proponowało ASO. Te kupione okazyjnie były regenerowane w pewnej firmie z Piły i podobno auto stanęło po przejechaniu 1000km. Postanowiłem zgodnie z radami z forum je rozkręcić... Znowu Castorama 2 klucze 15 i wydatek kilkanaście zł. co zobaczyłem ... totalny syf .resztki ropy były tak zanieczyszczone że nawet Ursus by na tym nie ruszył a CR bez szans . nie wiem co ludzie leją do baków ale to nie jest normalne. Przedmuchałem wyczyściłem skręciłem wyszedł przelew 5cm po 4 min czyli nieźle . Zamontowanie wszystkiego to kolejny klucz z
Castoramy za 20zł + 1 piwo :)
Samochód juz zaczął równiutko pracować, żadnych dymów z rury ale sprężynka juz sie cały czas świeciła w trybie awaryjnym więc jednak trzeba jechać na programowanie. Kolega mi pożyczył interfejs ELM327 ale zapomniał ze potrzebny jest soft do Forda więc dałem sobie spokój i pojechałem do pewnej firmy BOSH serwis w Chwaszczynie.
Zlecenie zaprogramować wtryski i skasować tryb awaryjny zaplanowałem sobie na tą operacje 30 minut a spędziłem tam 6 godzin .Co się na to złozyło? Po operacji programowania pan serwisant zapragnął przejechac się autem ( bez mojej zgody)
Popędził za miasto i zgasł mu silnik Mondeo trzeba było holować .Samochód nie chciał zapalić odmówił posłuszeństwa. Na moje argumenty że przecież przyjechałem do serwisu o "własnych siłach " więc wyjazd na lawecie to raczej "antyserwis" .. odpowiedzieli jak we wszystkich ASO , śpiewka wykuta na pamięć " błędy komputera, wtryski, pompa, wymienić na nowe itp itd zostawić samochód " mówię jak do ludzi : przyjechałem o własnych siłach i chcę wyjechać też o własnych siłach a przynajmniej w stanie niepogorszonym.
na to znowu słyszę ble ble ble. Więc dzwonie do syna i każe mu wejść na forum i poczytać . I co .. dowiedziałem się że jest samoadaptacja w TDCI należy zostawić na biegu jałowym i poczekać . Mówię to serwisantowi i się dowiaduję że to bzdury ... Tymczasem samochód stoi i nie zapala , zacząłem sie kłócić ale zostałem olany. standardowy tekst wtryski , pompa sprawdzenie koszty , zostawić auto czas itp.... Stanowczo zażądałem wykonania usługi czyli skasowania błędów i wpisania numerów wtryskiwaczy do komputera i dopiero po lekkiej awanturze to zrobili. O dziwo zamiast lawety samochód odpalił, chodził nierówno ale dało się jechać. Pozdrowiłem serdeczne załogę BOSH serwis i popędziłem do domku. Poczytałem forum i wyczytałem że Mondeo TDCI 130KM ma procedurę samoadaptacji po jakiejkolwiek naprawie układu paliwowego. Tak też zrobiłem po 30 minutach na biegu jałowym plus 20 minutach lekkiej jazdy drogowej postanowiłem sprawdzić auto "w boju" Okazało sie że nie ma żadnych problemów niskobudżetowa naprawa jest w 100% skuteczna. Przyjemne wciskanie "w fotel" znowu działa i tylko nieliczne modele wypasionych BMW dają radę mojemu niby skromnemu TDCI . ZAdnego hałasu, żadnego dymu za rury Mam nadzieję że również wróci minimalny apetyt na paliwo czyli w sumie to co nas cieszy w tych samochodach. A konkluzja ?
-serwisy ASO Ford mają mocne wsparcie fabryki więc może warto ale strasznie drogo
i nie dać się wciągnąć w żadne wymiany wszystkiego
-wtryski TDCI mają złą renomę przez tą cholerną sprężynkę i tryb awaryjny co generalnie jest korzystne bo nie pozwala na awarie silnika ale wkurza właścicieli. awaryjność jednak jest zupełnie standardowa. Psują się na skutek naturalnego zużycia, błędów fabrycznych itp. Na pewno nie jest to ani bardziej kosztowne ani bardziej problematyczne niż w innych markach. To naciągacze z serwisów zrobili złą opinie popartą niby filozofią.. o Ford sprężynce. Jak się nie słucha naciągaczy koszty serwisowe nie odbiegają od normy. W końcu mam auto 250 tys i ma moc jak z salonu .Silnik pracuje jak marzenie. Nie wiem ile jeszcze pochodzi ale wygląda że może drugie tyle . OD tej pory tylko forum ... Zaoszczędziłem 6 tys pracując jakieś 5 godzin i czytając forum przez 2 godziny
WARTO ? Pozdrawiam wszystkich Karol

n



mkaminski100 - 23-09-2009 13:43

  Super, ze temat znow wrocil na tory. Nie proznowalem i mam kilka pytan oraz konkluzji.

Jezeli piszemy o "programowaniu wtryskow" to prosilbym o napisanie czy chodzi o:
1. Nadanie nowych numerow kalibracji wtryskowi lub przynajmniej ich modyfikacja tak, zeby komputer sie zaadoptowal do nowych warunkow.
2. Zakodowanie w/w numeru kalibracji z ECU silnika.
Na marginesie czytalem ostatnio ostrzezenie serwisowe Boscha, ze mieli kilka uszkodzen silnika po tych modyfikacjach - zaklad zaprogramowal wieksza dawke przez co denko tloka zostalo w druzszym czasie podtopione. Wiem, napisal producent wiec na pewno bzdura, ale postaram sie wkleic tekst jak znajde jeszcze biuletyn.
A teraz o programowaniu. Czytam wiele opinii o tym, ze jezeli komputer silnika ma nieprawidlowy lub brak kodu kalibracji to silnik nie pracuje poprawnie lub nie pracuje w ogole. Wg mnie wiec kalibracja jest potrzebna, bo bez niej silnik glupieje, a sama autoadaptacja to dostrojenie wtrysku do aktualnych parametrow w zakresie np +/- 10%. Pewnie jest tak, ze ECU samo nie znajdzie kalibracji i bedzie lalo lub dawalo za malo paliwa.

Zastanawia mnie jednak jeszcze jedna kwestia. Na podstawie czego komputer dokonuje autoadaptacji oraz na podstawie jakich parametrow odczytuje blad wtryskow i wyswietla "sprezynke"? Spaliny nie sa tu analizowane jak w przypadku benzyniakow, jedynymi czujnikami jakie moga wchodzic w gre sa:
- knock sensor, ale ten odczytuje raczej za niska dawke choc w dieslu to malo pomaga
- czujnik walu - podobno w nowszysch silnikach potrafi odczytac przyspieszenie walu po poszczegolnych zaplonach, ale nie bardzo wiem jak jesli one prawie pracuja w parach.
- czujnik cisnienia w ukladzie CR - jakos nie wierze, ze bylaby to wartosc stala dla danych warunkow, bo wszystko zalezy od wydajnosci ukladu i jego starrzenia sie.

Uszkodzenie elektroniczne to prosta sprawa i zostanie wyswietlona, ale jak do diabla komputer wie, ze jest problem z wtryskami? Jedyne sensowne rozwianie to takie, ze w przypadku zablokowanego/cieknacego wtrysku wartosc cisnienia w ukladzie rosnie lub spada poza wyznaczone granice co powoduje wyrzucenie bledu. Myslalem jednak ze w przypadku spadku ponizej pewnej wartosci komputer wylaczy silnik.

Pisze to nie dlatego, ze nie wierze w naprawy, a dlatego, ze sam borykam sie z problemem nieodpalajacego auta i jak 99% osob wiem, ze oddajac auto do "specjalisty" zmarnuje jedynie czas i pieniadze. Zanim sam zaczne eksperymentowac chce dowiedziec sie jak najwiecej.
Ja niestety nie moge zrobic testu przelewowego w czasie bo silnik gasnie przy puszczeniu gazu. Robie wiec go jedynie przy 1100 obrotow i tylko na samych rurkach. Jak na razie wyszlo mi, ze 2 wtryski sa na identycznym poziomie, 1 jest minimalnie wyzej i 1 jest na polowie tego co pozostale. Kupic nowy i programowac czy wstawic zawor i probowac? Jak na razie planuje podmienic zaworki przelewowe w 2 wtryskach i zobaczyc czy ilosc wracajacego paliwa zamieni sie miedzy wtrtyskami.

Pozostaje problem kodowania, bo niestety nie ma mozliwosci sprawdzenia czy w ECU sa prawidlowe kody i czy kody w ogole sa zapisane (auto stalo rozladowane przez ponad 6 miesiacu).



karzuk - 23-09-2009 20:35

  Miałem podobne dylematy do Twoich. ASO Forda bardzo drogie a na prawdziwie myślącego serwisanta trudno trafić, szczególnie w zasięgu jazdy uszkodzonym samochodem. Więc zostaje forum i garaż. Jak juz pisałem podstawowa naprawa nie jest trudna. Co do pytań to według mnie sytuacja ma się tak:
-ECU może po odczytach z sensora stukowego wyczuć czy jest zapłon przy pilotowych dawkach paliwa i jak mi się wydaje z niezłą dokładnością zmierzyć reakcję na zmianę dawki.
-wyjście z czujnika ciśnienia szyny jest bardzo szybkie ( podłączałem oscyloskop),ECU bez problemu może odczytać rzeczywistą dawkę analizując spadek ciśnienia. Interpolując pomiary dokładnośc może być bardzo duża.

Nie sądze żeby lejący wtrysk wypalił tłok Otworki sa skierowane na boki i paliwo nie ma szans na styk z tłokiem . Problemem może byc zbyt mała dawka wtedy temperatura rośnie.... Ale to moje gdybanie moze niech sie wypowiedzą silnikowcy.Nie miałem problemów po 250tys z silnikiem pracuje idealnie

Co do możliwości regeneracji Moim zdaniem popartym doświadczeniami regeneracja wtryskiwaczy CR jest łatwiejsza niż innych. Nie ma tu mechanicznego/sprężynkowego układu wstępnego wtrysku jak w pompowtryskach VW których regulacja jest niezwykle finezyjna . po prostu przy określonym ciśnieniu ECU w określonym czasie otwiera zaworek i wtryskuje dawkę paliwa a ile ? Zalezy to oczywiście od parametów wtryskiwacza ale nie od żadnych sprężynek tylko od geometrii zaworka i końcówki, więc powtarzalność jest bardzo duża. Dokładając do tego samoadaptację .... hmm myślę że wtryski CR są bardziej powtarzalen niż inne

A dlaczego kodowanie.No wiadomo że na swiecie nie ma 2 takich samych rzeczy i jeżeli ECU uwzględni dokładność wykonania wtryskiwacza poprzez podanie jego parametrów w postaci jakiegoś tam kody to oczywiście będzie lepiej maszyna chodziła. Tylko należy sobie zadać pytanie na ile lepiej i w jakim celu . Robiłem eksperyment z przekładaniem wtyrsków bez wpisywania nowych codów do ECU i w zasadzie nie wyczułem różnicy .Był zresztą wątek na forum w tej sprawie. Rozbierałem wtryskiwacze , oglądałem po lupka i ( intuicyjnie oczywiście ) wyczuwam że różnice ni epowinny byc większe niż 5% czyli nieistotne z punktu widzenia pracy silnika . Raczej chodzi tu o spełnienie norme misji spalin .
Więc kosztowny proces kodowania wtrysków ma uzasadnienie na poziomie producenta ale nie ma co przesadzać przy serwisie

Co do sklasyfikowania wtryskiwacza jako uszkodzony to dobrze jest wydac kilkanaście zł na zestaw według mojego opisu i zrobić próbe 4 minutowa jak już się pojawią pierwsze objawy uszkodzenia. Jak już silnik nie chce pracować stabilnie na biegu jałowy to katastrofa. Jakos trzeba to ustabilizować. I tu "gdybam"
-masz jakiś dodatkowe uszkodzenie pompa/czujnik ciśnienia na listwie/zawór w pompie
-któryś wtrysk jest totalnie zniszczony można to zbadać po wykręceniu i oględzinach wypalenia końcówki /okopcenie
-zasysa powietrze w paliwie

Przepraszam kończę musze odejść od komputera, oczywiście wątek trwa ..
mój Mondeo po "naprawie garażowej" chodzi jak nowy



jendrekmak - 23-09-2009 21:39

  "programowanie wtrysków" dotyczy wpisania nowych parametrów/kodów lub ponowne wpisanie starych do programu komputera sterującego wtryskiem.
A nadanie nowych kodów 16 bitowych polega na ponownym przebadaniu/diagnostyce wtrysku na urządzeniu w serwisie i nie jest programowaniem tylko określeniem dawek paliwa w postaci kodu odczytywanego przez ECU.

Odnośnie dawek paliwa, to prawdopodobnie są one określane na podstawie ilości dostarczonego paliwa i tego co wraca przelewami. Natomiast z pewnością mają na to wpływ również czujniki ciśnienia na pompie i na listwie, czujnik temp. silnika, czujnik poł. wałka rozrządu, etc.



mkaminski100 - 23-09-2009 22:23

  Karzuk - ciekawe informacje. W sumie to jako, ze to diesel to knock sensor moze badac "jakosc" zaplonu choc musi byc bardzo dokladny bo jak juz napisalem tloki chodza prawie parami.
Jesli chodzi o wypalanie sie denka to poszukam ten akrtykul i postaram sie jutro wrzucic.
No i samo kodowanie:
Informacje podawane na forum sa bardzo sprzeczne. Dlatego tez chcialem sie dowiedziec. Dwa posty wyzej sam piszesz, ze dopiero po zakodowaniu wtryskow silnik zagdakal i sie kalibrowal przez kolejne 30 minut. Teraz napisales, ze podmieniles wtryski i nie ma roznicy. Ja tez zamienilem i dziala tak samo kiepsko. Zadnego bledu komputer nie wyrzucil. Jak wiec to wyglada?

jendrekmak - podalem oba wyjasnienia, bo jak widze pod tym pojeciem wiele osob roznie pojmuje "kodowanie". Slyszalem nawet, ze sam wtrysk sie koduje jakby byl tam chip.
Powtarzajac wiec to co juz powiedzielismy:
- kalibracja - odczyt parametrow wtrysku na maszynie i nadanie odpowiednie zakodowanego numeru wtryskowi.
- kodowanie - zapisywanie w ECU silnika numerow kodow kalibracji wtrysku.



jendrekmak - 23-09-2009 23:40

  Skoro temat zawędrował tak wysoko, to może znajdzie się ktoś z doświadczeniem, kto mógłby określić/wyjaśnić jak wyglądają końcówki wtryskiwaczy CR w zależności od warunków pracy. Np. co oznacza sadza/nagar narastająca/y wokół otworków na końcówce wtrysku? Może jakieś zdjęcia? Ewentualnie czy jasny/ciemny dym wydobywający się z rury wydechowej oznacza za duże/małe dawki paliwa? (oczywiście przy założeniu, że EGR, turbina i dolot powietrza jest sprawny).




Strona 1 z 4 • Zostało znalezionych 324 postów • 1, 2, 3, 4

Powered by MyScript